Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cannelloni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cannelloni. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 czerwca 2016

Cannelloni z pieczarkami na parze

Po kryzysie nie ma chyba śladu :) Wena wróciła wraz z pierwszym wstawionym przepisem. Brakowało mi strasznie tego i mam nadzieje, że Wam mnie również :) Kilka przepisów mam gotowych od dawna, nowe robię na bieżąco, a jeszcze mam masę wydarzeń i warsztatów do opisania z ostatnich dwóch miesięcy. A nowe różne eventy przede mną :)  Także na blogu znów będzie w końcu jak dawniej, przynajmniej mam taką nadzieje :)
Moja nowa praca jest bardzo męcząco fizycznie, plus staram się również dodatkowo pracować w weekendy, kilka miesięcy niepracowania, trzeba odrobić. Dlatego tak to wyglądało ostatnio, ale w końcu będzie dobrze :)

Dziś przedstawiam Wam bardzo prosty przepis na Cennelloni nadziewane pieczarkami, może nie wygląda tak efektownie jak ostatnie moje dania, ale czasem bardzo dobry smak wystarczy, nie zawsze wygląd musi być na restauracyjnym poziomie ;) Jak wiecie, lubię nadziewać, także ten makaron obok conchiglioni to moje dwa ulubione :)

danie włoskie na parze

środa, 4 lutego 2015

Nadziewany por z parowaru

Już jakiś czas zbierałem się, żeby zrobić cannelloni z pora i wczoraj udało mi się go uparować :)
Moje ostatnie cannelloni było jednym z pierwszych wpisów na blogu, więc robiłem je w połowie listopada. Zastanawiałem się, czy zrobić jeszcze raz makaron i zmienić nadzienie czy spróbować z porem. Postawiłem na to drugie rozwiązanie, a z makaronu zrobię za jakiś czas :) Na pewno będzie ładniej wyglądał niż ten z początków bloga :D


Nadziewany por w parowarze

piątek, 14 listopada 2014

Cannelloni z mięsem mielonym na parze

Z powodu, że dziś mecz Gruzja - Polska już o 18, trzeba się uwijać z obiadem, co by Królewskie lepiej wchodziło do najedzonego organizmu i szybko go nie sponiewierało ;) oraz żeby nie przegapić, żadnej bramki Milika czy Lewandowskiego :)
Po piwie, oczywiście co bym nie zjadł wcześniej i tak zawsze mam "małego głoda" :) , ale tym będę się martwił po meczu. Po pracy popędziłem swoim golfikiem prosto do domu, no dobra jeszcze do apteki wstąpiłem, a potem czym prędzej do kuchni.
Po umyciu rączek, jak to w Klanie zalecają ;) , zabrałem się za przygotowywanie jedzonka. Tak, macie rację, to to danie, które miało być w środę i wczoraj, ale w końcu będzie dzisiaj :) 
Czasu mało, 1,5h, ale może do 1 gwizdka się uda ;)


Cannelloni z mięsem mielonym w parowarze